środa, 3 września 2014

Sama nie wiem jak się do tego zabrać 
temat,który dotyka wiele kobiet,a od którego wciąż uciekamy sądząc ,że nigdy nie będzie dotyczył właśnie mnie
o raku wiem wiele
moja mama zachorowała na tą chorobę w wieku 32 lat 
choć była silną kobietą nie przezwyciężyła jej 
było mi trudno z tym żyć,a jej odejść zostawiając dwie córki
dziś kiedy sama zmagam się z ciągłymi niepewnościami wiem co wtedy ona czuła 
pierwszy raz o tym,że jest ze mną coś nie tak dowiedziałam się mając trochę ponad 23 lata 
Maja miała wtedy może z 3-4 miesiące 
myśl,ze mogłabym zostawić same tak małe dziecko mnie przeraziła 
szybkie badania,leki konsultacje z kilkoma lekarzami 
diagnoza na szczęście okazała się mylna
jednak wylanych łez i stresu nikt nie wymaże
córka rosła,a ja zapomniałam o kontrolnych badaniach i wizytach u ginekologa
byłam młoda,sądziłam,że mnie nic złego spotkać nie może 
po kilku latach w wieku 26 objawy wróciły
ból objawowy i nagle zwaliło mnie z nóg 
szybka reakcja lekarza,że kładzie mnie w szpitalu,wymagana jest operacja
torbiel 5 cm,okazało się,że pękł 
na silnych lekach przeciwbólowych czekałam na wyrok
nawet nie jestem w stanie powiedzieć co wtedy czułam 
co czuli moi bliscy 
operacja przeszła inaczej niż przewidywali lekarze .. były jakieś komplikacje 
jednak udało się zachować jajnik
wyszłam w wigilię do domu 
potem czekanie na wyniki,czy guz nie był złośliwy ..
te kilka tyg. były jak wieczność 
wynik' negatywny'

dziś od tego czasu minęły następne dwa lata
jestem pod stałą kontrolą lekarza
od tej operacji guzki się odnawiają,co jakiś czas wykonuje kontrolne badania krwi


piszę to ku przestrodze,bo nam się wydaje,że choroby osobiście naszej osoby nie dotyczą,że jest to coś odległego,nierealnego 
nic bardziej mylnego
nie chcę zostawić mojej córki,dlatego badam się i kontroluję 
pamiętajmy,że guz wykryty we wczesnym stadium jest wyleczalny

weszłam na ten temat,bo bardzo życzliwa mi osoba właśnie zmaga się z tą chorobą 
mama ,blogerka  
z którą zawsze mogłam porozmawiać i której mogłam wylać swoje niepewności
dziękuję jej za to i trzymam kciuki za przezwyciężenie tego trudnego okresu 
jestem z Tobą Monika i wiem,że z tego wyjdziesz !!!!

Pamiętajmy,życie jest tak cennym darem
walczmy o nie i badajmy się 
nie było mi łatwo to pisać,nie lubię wylewać swoje prywaty na forum
jednak tak wiele się mówi o tym,a wciąż jesteśmy 'ślepi' 






4 komentarze:

  1. Przeczytałam, przełknęłam ślinę - ciężko sobie wyobrazić sobie takie sytuacje jak nie dotyka to Ciebie
    Współczuję utraty Mamy, a za Was dziewczyny trzymam kciuki ( za Monikę blogerkę i Ciebie :) )
    Uściski
    Blaneczkowo

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mądre słowa, wiem o czym piszesz moja mama również zmarzła na raka.
    Badać sie trzeba musimy to robić mimo tego, że myślimy przecież nas to nie dotyczy :)

    OdpowiedzUsuń